Praktyka

Raz dziennie pomyśl o kimś bliskim – domowniku, znajomym, współpracowniku – i powiedz mu szczery komplement. Im bliższa jest Ci dana osoba, tym lepiej. Powiedzenie nieznajomej na poczcie, że ma ładną bluzkę się nie liczy  Im bardziej konkretny jest komplement, tym lepiej.
Dopuszczaj również do siebie miłe słowa, które słyszysz od innych. Zastanów się, jaki cel ma mówienie komplementów i jak wpływa na ciebie komplement, którym zostałaś/zostałeś obdarowany.

Przypominajki

Znów karteczki? Niech będą. Wszędzie, gdzie to możliwe.

Życzę wielu udanych komplementów, dawanie jest tak bardzo odżywcze i karmiące…

Być może zastanawia Cię fakt, że często mówimy nieprecyzyjnie, np. „Jej, ale super!!”. Myślę, że to też jest potrzebne i miłe, ale nadużywane może dawać obraz braku uważnego zaangażowania komplementującego ?

Prawdziwy komplement, czyli tak naprawdę co?!

Słowa, które opuszczają nasze ciało w odpowiedzi na poruszenie, które czujemy wywołane czyimś zachowaniem, wypowiedzią, działaniem. Prawdziwy komplement wzmacnia dobry kontakt i poczucie bliskości. Taki komplement bardziej opiera się na docenieniu tego, jak dobrze poczuliśmy się dzięki drugiej osobie, niż na podkreśleniu cech, które przejawiamy tymczasowo.

Dlaczego tak się dzieje?

Wydaje się, że komplementy dotyczące np. urody mogą sprawić, że czujemy się odrobinę nieswojo. Cechy takie jak uroda, figura, młodość są efektem przypadkowego połączenia genów, obowiązujących kanonów piękna i czasu. I jest to dar tymczasowy. Zdajemy sobie sprawę, że wraz z upływem lat to się zmieni. Pojawi się drugi podbródek i mnóstwo zmarszczek – jeżeli w ogóle będziemy mieć przywilej dożyć późnej dojrzałości. ?

Ale pod przemijającymi zaletami , które często bywają przedmiotem komplementów leży nasza Prawdziwa Natura, obszar, w którym czujemy sprawstwo i na który mamy wpływ. To tam znajdują się nasze dobre intencje, współczucie i życzliwość dla innych. I kiedy otworzymy serce możemy zobaczyć Prawdziwą Naturę drugiego człowieka, możemy docenić jego bycie razem z nami, wysiłek, który wkłada w swój rozwój, kompromisy i wyrzeczenia. I kierując tam komplement pomagamy mu rozkwitać.

Muszę powiedzieć, że ten tydzień praktyki powodował, że nieraz czułam „gule” w gardle. Pomyślenie o drugiej osobie, docenienie jej wysiłków, zrozumienie drogi, którą już przeszła i która jeszcze przed nią powodowały wzruszenie. Wzruszenie, przed którym trochę uciekałam. W racjonalizację, działanie. Tak, jakbym nie chciała naruszyć delikatnej równowagi między: moja emocjonalna stabilność vs. wzruszenie, które mną potarga. W stosunku do niektórych osób cały czas czuję opór, choć serce rwie się i płacze, w stosunku do innych przychodzi łatwo i przyjemnie. Czy to kwestia treningu otwartości, nawyku, przyzwyczajenia, zalegających, niewypowiedzianych ran? Nie wiem. Ale czuję, że to moja droga do wolności.

„Miłe słowa są darem. Tworzą w sercu obfitość.”

Dr Jan Chozen Bays

Koszt: Bezpłatnie